Get Adobe Flash player

ETYKA CZARNYCH PASÓW

Wyznawałem i wyznaję zasadę, że każdy człowiek powinien kierować się w życiu przyjętymi przez ogół społeczeństwa normami moralnymi i wartościami, co nie oznacza, że ludzkie poglądy nie ulegają pewnym modyfikacjom na przestrzeni lat. To zależy nie tylko od zdobywanej stopniowo wiedzy teoretycznej, ale - może przede wszystkim - życiowego doświadczenia.
Przeglądałem ostatnio moje podręczne archiwum, składające się z wycinków prasowych dotyczących karate kyokushin. Wpadł mi w ręce pożółkły już nieco artykuł zamieszczony w kieleckim „Słowie Ludu" 25 lat temu. Jest to artykuł znanego kieleckiego dziennikarza pana Jerzego Głębieckiego p.t.: „Karate - tęsknota za życiem godnym". Już sam tytuł jest wielce wymowny i sięga głęboko w istotę naszej dyscypliny. W rozmowie ze wspomnianym redaktorem powiedziałem wówczas:"... Karate nie jest w zasadzie sportem, a zjawiskiem kulturowym, o równowadze wartości fizycznych i psychicznych (...) Karate jest jak zakon, jest tęsknotą zajadem i rytmem życia. Ma w sobie coś z filozofii życia godziwego".. Jakże bardzo idealizowałem wówczas karate kyokushin, jak bardzo musiałem być nim zafascynowany wypowiadając te słowa. Wyraźnie daje się też zauważyć „oczytanie" ówczesną literaturą przedmiotu. Pragnę przypomnieć, że rozmowa ta miała miejsce 25 lat temu, kiedy tworzyłem w Kielcach podwaliny pod przyszły klub i usilnie poszukiwałem przychylnych nam osób i instytucji. We Wspomnianym artykule red. Jerzy Głębocki (nawiązując do publikacji innego publicysty, redaktora sportowego Mieczysława Kalety) napisał między innymi: „(...) Człowiek tęskni za dobrem i miłością, a ponoszą go pasje, namiętności. Człowiek chce żyć szlachetnie, a szczęście pojmuje jako użycie, wyżycie się. Karate to tęsknota za pięknem, wspomagana siłą, sprawnością, tężyzną. Jeśli dobro ma zwyciężyć, musi być silniejsze od zła. Zło panoszy się nie tylko u innych. Zło, słabość, lenistwo, pycha tkwią też we mnie. Karate uczy: stawaj się lepszym, przez wysiłek ciała hartuj ducha". Na zakończenie artykułu redaktor konstatuje: „Sport bez trybun, bez kibiców, bez wielkich pieniędzy - to właściwe karate. Wolne od szału, od kupowania wyników, od bożyszczy obsypanych złotem, Karate w swoim najlepszym wydaniu, zamknięte w DOJO; tam się ćwiczy, tam medytuje. Chwalebne, że karateka składa przysięgę, iż nie użyje swych umiejętności fizycznych, swej siły przeciw drugiemu człowiekowi, chyba, że w obronie własnej". Tyle artykuł sprzed ćwierćwiecza. Czy wszystkie zawarte w nim sformułowania wytrzymały próbę czasu i są nadal aktualne? Sam autor wydaje się w pewnych momentach wahać. Niestety, dzisiaj waham się i ja. Czas bowiem sprawił, że z młodego, gniewnego idealisty, romantyka uwiedzionego legendą Shaolin, czczącego mity, Oyamę i etos rycerski samurajów, stałem się (w pewnym sensie oczywiście) pozytywistą preferującym pracę organiczną i pracę u podstaw. Uważam, że sport polski znalazł się w takiej sytuacji, że wiele dziedzin trzeba budować od początku, a przynajmniej od fundamentów.

Wielokrotnie mówiłem i pisałem, że naszą największą wartością, tą wymierną i widoczną jest młodzież, którą rodzice ufnie nam powierzają zezwalając na uczestnictwo w zajęciach klubowych i treningach. Te dzieci i młodzież to nasza wizytówka to spośród nich mogą wyrosnąć przyszli zawodnicy - mistrzowie karate. Bez zaplecza żaden sport nie ma przyszłości. Nasze wielkie sukcesy na matach Świata i Europy są tego potwierdzeniem. Tam, gdzie pracuje się z dziećmi i młodzieżą, jedną z podstawowych wartości jest przykład dawany z góry. Dla ćwiczących instruktor jest wyrocznią i wykładnią w wielu sprawach, dlatego fakt, że mamy tak wielu świetnie przygotowanych instruktorów, z czarnymi pasami, napawa otuchą i nadzieją. Właśnie z tego powodu, postawy etyczne i moralne naszych trenerów i instruktorów, od stopnia najwyższego do najniższego, są sprawą tak ważną, żeby nie rzec fundamentalną dla przyszłości karate. My - instruktorzy i trenerzy - nie tylko uczymy młodzież zasad walki i szlachetnej sztuki samoobrony, my tę młodzież wychowujemy, uzupełniając lukę w zajęciach pozaszkolnych, nierzadko odciągając od zgubnych pokus współczesnej cywilizacji. Są w języku polskim słowa ponadczasowe, o szczególnej randze i zakresie znaczeniowym. Niestety- niektóre z nich idą w zapomnienie, inne zaś są nadużywane, a bywa, że stosowane bez zrozumienia i potrzeby. Wówczas stają się pustosłowiem. Wiele z pięknych wyrazów traci swoje pierwotne znaczenie. Nie zaszkodzi, jeśli my - trenerzy i instruktorzy, wychowawcy dzieci i młodzieży, będziemy mieć tego świadomość. Czy dla przykładu słowo „patriotyzm" wyraża dzisiaj to samo, co przed dwustu, stu, a nawet sześćdziesięciu laty? Czy młodzież używa dzisiaj tego słowa, poza lekcjami historii w szkole? A co z wyrazami: honor, prawość, tradycja, uczciwość, moralność? Dla wielu młodych ważniejszy i wygodniejszy jest obiegowy język subkultur osiedlowych i podwórkowych, slang oraz niechlujny bełkot „blokersów" i chyba nic na to nie poradzimy. Możemy tylko ubolewać i starać się łagodzić to zjawisko. A co ze słowem „etyka"? Czasem jeszcze używamy określeń „etyczny sport", „etyczna rywalizacja", „etyczny sportowiec". Czy jednak podkładamy pod te zwroty właściwą treść? A może to tylko lepiej i ładniej brzmi w odbiorze społecznym? Być może w dobie komercjalizacji życia i sportu, wyników za wszelką cenę, upolitycznienia, niedozwolonych środków dopingowych -mówienie o etyce, czy zasadach moralnego postępowania zgodnie z ogólnie przyjętymi normami społecznymi, to utopia i naiwność? Ja wierzę (i tu moje poglądy nie uległy ewolucji), że sport bez etycznych zasad, sport brudny, intrygancki-jest tandetnym, prozaicznym rzemiosłem zarobkowym. Zaś karate z jego mitami i historią, legendą i rycerskim etosem, powinno jak najdłużej pozostać nieskażone i etyczne. Czarne pasy zobowiązują!

Jeśli dla wielu jestem nadal niepoprawnym, naiwnym idealistą, a moje poglądy nie pasują do dzisiejszej, postmodernistycznej rzeczywistości, to przepraszam. Inny być nie potrafię. Nie będę ukrywał, że na ewolucję moich poglądów wpłynęły wydarzenia i tarcia w naszym środowisku, których świadkami jesteśmy od kilku lat. Jak tu mówić o etyce czarnych pasów, skoro doprowadziliśmy do rozbicia we własnym gronie, skoro nie rozumiemy się wzajemnie, stosujemy wojny podjazdowe, intrygi, obrzucamy się inwektywami. Przecież na to patrzy cała sportowa Polska, patrzą na to młodzi, nasi wychowankowie, których zupełnie nie obchodzą wewnętrzne ambicje i animozje ich przełożonych - wychowawców. A przecież wszyscy karatecy składali kiedyś przysięgę, której 6 punkt brzmi: "Będziemy wierni naszym ideałom i nigdy nie zapomnimy o cnocie pokory". Czyżby kolejne pustosłowie, któremu sami nadaliśmy rangę mitu? Wielokrotnie powtarzałem i pisałem, że nie widzę nic złego w powstaniu nowych klubów karate, którymi kierują nasi koledzy, młodzi, doświadczeni i kreatywni. Taka jest prawidłowość, każdy ma prawo do wolnego wyboru i własnej drogi. Ale podkreślałem też często, że stara zasada: "w jedności siła" jest bezdyskusyjna. Rozbijanie istniejących struktur może zniweczyć to, co z takim mozołem budowaliśmy przez kilka dziesięcioleci. Obyśmy nie zeszli ze sceny, którą urządzaliśmy wbrew wielu przeciwnościom losu i kosztem wielu wyrzeczeń. Jestem za powstawaniem nowych, prężnych, silnych klubów kierowanych przez profesjonalistów. Nie uważam, aby ci koledzy, którzy od nas odeszli, czy odejdą, byli naszymi wrogami. Nie zgadzam się z zasadą, że "ci, co nie są z nami, są przeciwko nam" - to zbyt trywialne i uproszczone. Ale nie jestem zwolennikiem słabych klubów, które nie mają ani zaplecza, ani fachowej kadry. Sądzę, że takich klubów karate, w których nic się nie dzieje, mamy w Polsce zbyt dużo. Nie bójmy się zmian. To truizm, ale zmiany są przecież motorem postępu, a chowanie głowy w piasek nic nie da. Ostatnio słuchałem wywiadu telewizyjnego z Ministrem Sportu, który komentował na gorąco wyniki naszych sportowców na zimowej olimpiadzie. Powiedział on w pewnym momencie (cytuję z pamięci): "Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, sport był dziedziną, w której najmniej się zmieniło". To przecież prawda. Dżentelmeni o faktach nie dyskutują. To dotyczy także karate. Potrzebne są zmiany i mądre decyzje. Inaczej polski sport będzie karlał. Friedo Ricken w swojej książce pt.: "Etyka ogólna" napisał: "Życie ludzkie składa się z ciągu decyzji. Każda decyzja to wybór pomiędzy różnymi możliwościami zachowania lub działania. Decyzja jest czymś nieuniknionym. Możemy wybierać między różnymi możliwościami działania albo sposobami zachowania. Nie możemy wybierać między wybieraniem, a nie wybieraniem. Nawet gdy rezygnujemy z działania, podejmujemy jakąś decyzję: decyzję niedziałania w tej sprawie, pozostawienia jej własnemu biegowi". Jestem głęboko przekonany, że polskiemu karate potrzebny jest spokój i budowanie dalekowzrocznej strategii. Walki między sobą są działaniem głęboko nieracjonalnym. Wydaje mi się, że mam prawo zająć stanowisko w tej sprawie, jako trener i instruktor, który 30 lat dorosłego życia poświęcił ukochanej dyscyplinie.
Delegatom na Nadzwyczajny Walny Zjazd Polskiego Związku Karate w Warszawie życzę owocnych obrad i trafnych, skutecznych decyzji. P.S. W jednym z numerów "Budo Karate" sprzed kilku lat wydrukowany został mój artykuł pt.: "Karate kyokushin - gigant, czy efemeryda?" Uczyńmy wszystko, aby drugi człon tego przewrotnego tytułu był tylko literacką metaforą.

Kielce, 25 lutego 2006 roku  Krzysztof Borowiec 4 DAN

Pamiętajmy o przesłaniu shihan Kenji Midori 
„Mniej polityki, więcej przyjaźni” Kielce, 10 listopada 2010 roku

Galeria zdjęć

Filmy

Organizacje

 

 

Odwiedź nas na facebooku

 

Kontakt

Polska Federacja Karate Shinkyokushinkai
Adres:
ul. Ks. Jerzego Popiełuszki 17/48, 01-595 Warszawa

Adres do korespondencji:
ul. Niemodlinska 16/1 45-760 Opole

NIP 118 207 84 73
KRS 0000394751

 

Nr rachunku bankowego:

66 1090 1014 0000 0001 1728 1542

 

Remigiusz Karpiński - Prezes i Country Representative:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Wojciech Radziewicz - Sekretarz Generalny:

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Paweł Orysiak - Administrator:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

 

Aleksandra Bukowa - dyrektor biura:
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. 

facebook